Kategorie
Aktualności

Projekty organizowane latem 2021 roku

Organizowany w dniach od 12 czerwca do 11 lipca 2021 roku projekt “Letnie spacery historyczne” został zakończony. Cykl wycieczek zorganizowany został przy współpracy z partnerami: Stocznią Cesarską Development i Fundacją Promocji Solidarności oraz otrzymał wsparcie finansowe z budżetu Miasta Gdańska w ramach realizacji zadania publicznego. W trakcie realizacji zadania w 50 wycieczkach uczestniczyło 1107 osób (średnia około 22 osoby na wycieczkę). Odbyły się wszystkie zaplanowane wycieczki, każdy uczestnik otrzymał materiały edukacyjne w ramach projektu. W trakcie obecnie realizowanego projektu do grona przewodników MFH dołączyła pani Magda Stormowska, przewodnik turystyczny.

W dniu 12 lipca 2021 roku rozpoczęliśmy pierwszy etap (przygotowanie) projektu organizacji cyklu wycieczek po terenie dawnej Stoczni Gdańskiej w sierpniu 2021 roku, który stara się o dofinansowanie ze środków Narodowego Instytutu Dziedzictwa w ramach programu “Wspólnie dla Dziedzictwa”. Celem projektu jest nie tylko przekazanie wiedzy na temat historii dawnej Stoczni Gdańskiej, ale także przedstawienie obejmującego ponad 175 lat szerokiego obrazu sytuacyjnego i znaczenia miejsca, które stara się obecnie o wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

W ramach przygotowań do projektu MFH prowadzi rekrutację wolontariuszy – chętnych zapraszamy do kontaktu drogą mailową na adres mfh.gdansk@gmail.com

Kategorie
Aktualności

Letnie spacery historyczne

Morska Fundacja Historyczna zaprasza na wycieczki z przewodnikiem po terenie dawnej Stoczni Gdańskiej organizowane w ramach projektu “Letnie spacery historyczne”. Realizację zadania publicznego “Cykl wycieczek: Letnie spacery historyczne” dofinansowano ze środków Miasta Gdańska.

Termin: W każdą sobotę i niedzielę od 12 czerwca do 11 lipca 2021 roku wycieczki rozpoczynają się o godzinach: 10:00, 11:30, 13:00, 14:30 i 16:00. Czas spaceru to około 90 minut.

Miejsce rozpoczęcia: Każde zwiedzanie zaczyna się przy historycznej Bramie nr II Stoczni Gdańskiej, przy kiosku “Souvenire” (ulica Doki 1 w Gdańsku).

Udział jest bezpłatny. Obowiązują zasady reżimu sanitarnego oraz rezerwacja miejsc telefonicznie i poprzez SMS: +48 605 871 609.

 

W czasie każdego spaceru przedstawiony zostanie zarys historii gdańskiego przemysłu okrętowego od połowy XIX wieku do czasów współczesnych oraz najważniejsze wydarzenia z okresu PRL związane ze Stocznią Gdańską im. Lenina.

 

Strona wydarzenia na Facebooku: https://www.facebook.com/events/234056854811100

Kategorie
Aktualności

Stocznia na okrągło

Morska Fundacja Historyczna zaprasza turystów indywidualnych i grupy zorganizowane
do poznania historii i odkrycia dziedzictwa dawnej Stoczni Gdańskiej.

W maju 2021 roku w dni powszednie MFH proponuje
wycieczki po terenie dawnej Stoczni Gdańskiej z profesjonalnym przewodnikiem.

Możliwość zwiedzania Muzeum Sali BHP Stoczni Gdańskiej, Szlaku Stoczni Cesarskiej
i opcjonalnie Wystawy Stałej Europejskiego Centrum Solidarności.

Przewodnicy MFH dostępni są dla Państwa w godzinach od 10:00 do 18:00.

Kontakt telefoniczny: +48 605 871 609

Kategorie
Aktualności

Długi weekend czerwcowy 2021

Morska Fundacja Historyczna oraz Fundacja Promocji Solidarności i Stocznia Cesarska Development zapraszają do odwiedzenia dawnej Stoczni Gdańskiej w długi weekend czerwcowy 2021 roku.

W dniach od 3 do 6 czerwca 2021 roku (czwartek – niedziela) wycieczki z przewodnikiem po terenie dawnej Stoczni Gdańskiej rozpoczynają się o godzinach: 10:00, 12:00, 14:00, 16:00 i 18:00.

Każde zwiedzanie zaczyna się przy historycznej Bramie nr II Stoczni Gdańskiej, przy kiosku “Souvenire” (ulica Doki 1 w Gdańsku). Czas spaceru to 1 godzina, udział jest bezpłatny. Obowiązuje reżim sanitarny oraz rezerwacja miejsc telefonicznie i poprzez SMS: +48 605 871 609.

W czasie każdego spaceru przedstawiony zostanie zarys historii gdańskiego przemysłu okrętowego od połowy XIX wieku do czasów współczesnych oraz najważniejsze wydarzenia z okresu PRL związane ze Stocznią Gdańską im. Lenina. Zwiedzanie obejmuje wejście do Muzeum Sali BHP Stoczni Gdańskiej.

“Szlak Stoczni Cesarskiej”
Dla osób zainteresowanych proponujemy fakultatywną wycieczkę po najstarszej zachowanej części dawnej Stoczni Gdańskiej – Stoczni Cesarskiej z końca XIX wieku. Zwiedzanie odbywa się bezpośrednio po zakończeniu oferty podstawowej. Czas trwania tej części to 30 minut.

Strona wydarzenia w serwisie Facebook: https://www.facebook.com/events/619767679420203

Kategorie
Aktualności

Weekend Muzeów 2021

W 2021 roku 16. odsłona Europejskiej Nocy Muzeów zmieni się w Weekend Muzeów. W dniach 15. – 16. maja 2021 roku Fundacja Promocji Solidarności i Morska Fundacja Historyczna zapraszają do zwiedzania Muzeum Sali BHP Stoczni Gdańskiej, które otwarte będzie w godzinach od 10:00 do 20:00. Wstęp na ekspozycję stałą oraz wystawy czasowe jest bezpłatny.

W ramach Weekendu Muzeów możliwe będzie także zwiedzanie Muzeum Sali BHP Stoczni Gdańskiej
z przewodnikiem Morskiej Fundacji Historycznej.

Terminy: 15 i 16 maja 2021 roku,

Godziny: 11:00, 12:00, 13:00, 14:00, 15:00 i 16:00,

Czas trwania: 50 minut

Miejsce rozpoczęcia: historyczna Brama nr II Stoczni Gdańskiej, przy kiosku “Souvenire” (Gdańsk, ul. Doki 1)

wstęp wolny, wymagana rezerwacja poprzez formularz zgłoszeniowy na stronie organizatora (poniżej)

Ze względu na obowiązujące przepisy w czasie zwiedzania obowiązuje reżim sanitarny. 
K
ażdy termin objęty jest limitem 20 miejsc.

Informacja (telefon kontaktowy): +48 605 871 609

Formularz zgłoszeniowy

zwiedzanie Muzeum Sali BHP Stoczni Gdańskiej
w Weekend Muzeów 15 – 16 maja 2021 roku

pola wymagane oznaczone są gwiazdką*

Uwaga! Zgłoszenie chęci uczestnictwa w zwiedzaniu za pomocą formularza nie jest tożsame z dokonaniem rezerwacji. Na wskazany adres e-mail otrzymacie Państwo wiadomość zwrotną od organizatora z potwierdzeniem terminu bądź informację o braku wolnych miejsc.

Kategorie
Aktualności

Majówkowe zwiedzanie 2021

Morska Fundacja Historyczna zaprasza na Majówkowe zwiedzanie 2021 – cykl wycieczek po terenie dawnej Stoczni Gdańskiej z przewodnikiem w czasie długiego weekendu majowego 2021 roku.

W dniach od 1 maja (sobota) do 3 maja (poniedziałek) bezpłatne wycieczki zaczynają się o godzinach: 10:00, 11:30, 13:00, 14:30 i 16:00. Każde zwiedzanie rozpoczyna się przy historycznej Bramie nr II Stoczni Gdańskiej obok kiosku “Souvenire” na ulicy Doki 1 i trwa około 75 minut.

W czasie każdego spaceru przedstawiony zostanie zarys historii gdańskiego przemysłu okrętowego od połowy XIX wieku do czasów współczesnych oraz najważniejsze wydarzenia z okresu PRL związane ze Stocznią Gdańską im. Lenina.

Program tematyczny obejmuje między innymi zagadnienia:

  • Plac Solidarności w Gdańsku i jego otoczenie,
  • pozostałości nowożytnych fortyfikacji miejskich,
  • ulica Elektryków,
  • most pontonowy na wyspę Ostrów,
  • punkt widokowy Żuraw M3,
  • Szlak Stoczni Cesarskiej,
  • Hala U-bootów,
  • Muzeum Sali BHP Stoczni Gdańskiej.

Wstęp wolny. Ze względu na przepisy reżimu sanitarnego obowiązuje limit i rezerwacja miejsc.
Zapisy pod numerem telefonu fundacji +48 605 871 609 lub mailowo mfh.gdansk@gmail.com

Strona wydarzenia w serwisie Facebook: https://www.facebook.com/events/299383434965885/

Kategorie
Aktualności

Transmisje na żywo w kwietniu 2021

Morska Fundacja Historyczna zaprasza na transmisje na żywo z terenów stoczniowych w Gdańsku, które odbędą się za pomocą portalu Facebook w dniach 17 – 18 i 24 – 25 kwietnia (weekendy). Każda transmisja zaczyna się o godzinie 13:00 i trwa 15 minut. Daty i tematy kolejnych transmisji:

  • 17 kwietnia, godz. 13:00 – Historia terenów A, B i C Stoczni Gdańskiej im. Lenina. W krótkich słowach opowiemy o tym, co działo się na tych obszarach od połowy XIX wieku do 1947 roku, oraz czym charakteryzowały się poszczególne części Stoczni Gdańskiej im. Lenina w okresie PRL. (strona wydarzenia)
  • 18 kwietnia, godz. 13:00 – Najciekawsze artefakty ze zbiorów MFH. Wychodząc od historii wyjątkowych eksponatów i pamiątek przejdziemy do kilku ciekawych tematów z dziejów terenów stoczniowych i przemysłu okrętowego w Gdańsku. (strona wydarzenia)
  • 24 kwietnia, godz. 13:00 – Stoczniowe strajki i protesty robotnicze w Gdańsku w okresie PRL. Najważniejsze daty, zarówno te powszechnie znane jak i trochę zapomniane, przyczyny wystąpień oraz ich bohaterowie. (strona wydarzenia)
  • 25 kwietnia, godz. 13:00 – Najciekawsze materiały archiwalne ze zbiorów MFH. Przedstawimy Państwu wybór starych książek, reklam, czasopism i map związanych z gdańskim przemysłem okrętowym. (strona wydarzenia)

Zakończyliśmy nasz pierwszy cykl spotkań na żywo transmitowanych w serwisie Facebook. Staramy się rozszerzać naszą działalność w Internecie, mając nadzieję, że już niedługo spotkamy się z Państwem na szlaku. Pozdrawiamy wszystkich Przyjaciół fundacji, którzy wsparli nas przy okazji organizacji tego wydarzenia. Przepraszamy za zaistniałe problemy techniczne, a jednocześnie dziękujemy za wszystkie opinie i komentarze, które stały się dla nas pomocne. Planujemy organizację kolejnych cykli, o których będziemy informować za pomocą naszych profili w mediach społecznościowych.

Kategorie
Uncategorized

Rok 1945 w historii gdańskich stoczni

Zima 1944/1945 – ewakuacja zaplecza produkcyjnego Kriegsmarine z portu gdańskiego

W końcu 1944 roku wojska lądowe Armii Czerwonej w ramach kolejnych operacji wielkiej wojny ojczyźnianej* coraz szybciej poruszały się na zachód, pokonując okupowane ziemie polskie i przekraczając przedwojenną wschodnią granicę niemiecką. W drugiej połowie stycznia po zajęciu Prus Wschodnich okrążony został Królewiec, równocześnie osiągnięto linię Odry. W końcu lutego Armia Czerwona i Ludowe Wojsko Polskie rozpoczęły realizację operacji pomorskiej, która miała na celu zajęcie fragmentu pobrzeża południowobałtyckiego leżącego pomiędzy Wisłą a Odrą. Po pierwsze Armia Czerwona chciała w ten sposób zabezpieczyć sobie od strony północnej drogę lądową do Berlina, po drugie odsunąć III Rzeszę od możliwości obrony na Morzu Bałtyckim. Od początku wojny funkcję miasta koszarowego i ważnego ośrodka przemysłu zbrojeniowego leżącego w tym regionie pełnił Gdańsk, stolica Okręgu Rzeszy Gdańsk – Prusy Zachodnie Reichsgau Danzig – Westpreußen. Zajęcie miasta w znaczący sposób przełożyłoby się na zmniejszenie zagrożenia ze strony Kriegsmarine – Marynarki Wojennej III Rzeszy, na czym szczególnie zależało Wielkiej Brytanii i Stanom Zjednoczonym Ameryki zaangażowanym w Bitwę o Atlantyk.

* Wielka wojna ojczyźniana to radzieckie określenie propagandowe dla walk z lat 1941-1945 prowadzonych przez Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich w ramach drugiej wojny światowej na froncie wschodnim.

W porcie gdańskim, powoli okrążanym od strony lądu od południa i zachodu, sytuacja robiła się coraz trudniejsza. Wychodzące stąd transporty wojskowe i cywilne, pomimo paraliżowania pracy portu, musiały być jednak utrzymane i zabezpieczone. Od lata 1944 roku do początku wiosny 1945 roku miasto wraz z najbliższymi okolicami zostało objęte obszarem umocnień i ostatecznie przekształcone przez naczelne dowództwo Wermachtu (niemieckich Sił Zbrojnych) w Twierdzę Gdańsk Festung Danzig. W tym samym czasie podejmowano decyzje o przymusowej ewakuacji kolejnych instytucji i urzędów drogą morską do północnych i północno-zachodnich regionów państwa niemieckiego. Proces ten objął także Kriegsmarine, która w porcie gdańskim utrzymywała duże zaplecze produkcyjne i remontowe. Składało się na nie w sumie kilkanaście większych i mniejszych zakładów przemysłu zbrojeniowego i metalowego. W leżącym bardziej na północ porcie w Gdyni, przemianowanej po zajęciu w 1939 roku na Gotenhafen, znajdowała się natomiast baza okrętów Kriegsmarine. Akcją ewakuacji struktur Kriegsmarine objęte zostały przede wszystkim dwa najważniejsze zakłady stoczniowe leżące w głębi portu gdańskiego, bezpośrednio przy śródmieściu. Na fragmencie mapy z 1940 roku ze zbiorów Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej widoczne są tereny stoczni Danziger Werft AG (pośrodku) i F. Schichau GmbH (w górnej części). W czasie drugiej wojny światowej obie te fabryki znajdowały się administracyjne pod jednym wspólnym zarządem państwa niemieckiego, które zorganizowało w tym miejscu produkcję okrętów wojennych.

Obok widoczne jest logo Danziger Werft AG, międzywojennej Stoczni Gdańskiej (części Międzynarodowego Towarzystwa Budowy Statków i Maszyn) przejętej w 1939 roku przez niemiecki skarb państwa. Stocznia ta produkowała wybrane modyfikacje U-bootów (niemieckich okrętów podwodnych) typu VII oraz remontowała jednostki Kriegsmarine. Typ VII pod względem technicznym niewiele różnił się od U-bootów z końca pierwszej wojny światowej, budowanych w dokładnie tym samym miejscu za czasów Stoczni Cesarskiej. Od roku 1943 w leżącej na skraju zakładu Hali U-bootów powstawały strategiczne sekcje silnikowe jednostek typu XXI – nowoczesnych okrętów podwodnych cechujących się niedostępnymi dotychczas parametrami i trudnych do wykrycia na morzu.

Leżąca w zakolu Martwej Wisły gdańska filia F. Schichau GmbH (założona w roku 1889 jako prywatna stocznia przemysłowca Ferdynanda Schichaua) znajdowała się pod częściową kontrolą państwa niemieckiego już od czasu reorganizacji z 1929 roku. Od 1939 roku był to jeden z kilku wyjątkowych zakładów w całej III Rzeszy i terenach przez nią okupowanych, który stanowił zwieńczenie całego systemu produkcji okrętów podwodnych dla Kriegsmarine. Sekcje U-bootów produkowane były zarówno stoczniach, jak i zakładach leżących w głębi lądu, skąd transportowane były do Gdańska. Na sześciu dużych pochylniach tej stoczni łączono wcześniej wyposażone sekcje w gotowe jednostki wodowane na miejscu – najpierw jednoski typu VII, następnie od kwietnia 1944 roku typu XXI.

W początku 1945 roku III Rzesza nie dysponowała już ani odpowiednimi materiałami, ani zasobami ludzkimi, przede wszystkim jednak czasem, potrzebnymi do dalszej budowy skomplikowanych konstrukcji okrętów podwodnych. Ostatnich jednostek nie miał już fizycznie kto zbudować, a tym bardziej poprowadzić do działań na morzu. W lutym, momencie odcięcia Twierdzy Gdańsk od strony lądu przez Armię Czerwoną, większość prac przy produkcji okrętowej została zakończona. Niżsi rangą stoczniowcy oraz zatrudnieni w stoczniach jeńcy i robotnicy przymusowi zostali włączeni do Volkssturmu (oddziałów pospolitego ruszenia). Najcenniejsze wyposażenie i maszyny obecne w zakładach, podobnie jak wykwalifikowanych pracowników, wywieziono do portów na zachodzie. Trafiły tam także nadające się do zwodowania okręty, przy czym ewakuowano jedynie jednostki wymagające wyłącznie ostatnich prac – te poniżej około 90% ukończenia pozostały na pochylniach. Konstrukcje wymagające dodatkowego nakładu pracy nie znalazłyby odpowiednich mocy przerobowych także w innych portach, dlatego skupiono się przede wszystkim na zabezpieczeniu przed wpadnięciem w ręce wroga najcenniejszych technologii. Należała do nich między innymi rewolucyjna turbina Waltera, czyli eksperymentalny napęd okrętów podwodnych o obiegu zamkniętym działający niezależnie od powietrza atmosferycznego.

W przeciwieństwie do zablokowania kanału portowego poprzez zatopienie statku Africana, władze wycofującej się z portu gdańskiego Kriegsmarine nie podjęły się jednak w żadnym stopniu prewencyjnego zniszczenia własnych stoczni. Podobnie jak w przypadku zakończenia produkcji i ewakuacji jedynie małego ułamka okrętów i wyposażenia, przyczyną był tu brak czasu i sił potrzebnych do przeprowadzenia tego tupu akcji. Nie było także ku temu potrzeby ani podstaw moralnych. Rozporządzenie o wprowadzeniu na obszarze całego państwa niemieckiego destrukcyjnej polityki spalonej ziemi zostało wydane dopiero w dniu 19 marca 1945 roku. W drugiej połowie marca 1945 roku, już w czasie intensywnych bombardowań i walk o Twierdzę Gdańsk, większość zakładów stoczniowych w porcie gdańskim była już opuszczona. Przeważająca większość infrastruktury gdańskich stoczni, w tym przedwojenne wyposażenie Danziger Werft, pozostała na swoim miejscu. W dniu 25 marca lokalne dowództwo Kriegsmarine ewakuowano z Twierdzy Gdańsk na ufortyfikowany Półwysep Helski. Niemiecka marynarka wojenna nie opuściła jednak swojego stanowiska na Zatoce Gdańskiej i wyznaczyła kilka różnej wielkości okrętów do wspomagania obrony Twierdzy Gdańsk od strony morza.

Wiosna 1945 roku – okupacja, grabież i dewastacja gdańskich stoczni przez Armię Czerwoną

Na konferencji jałtańskiej w początku lutego 1945 roku stronie polskiej przyznano między innymi obszar byłego Wolnego Miasta Gdańska. Pomimo tego przyszłość okolic Gdańska dopiero się określała. Na podstawie tajnej umowy radziecko-polskiej z 26 marca 1945 roku Gdańsk traktowany był przez wojska radzieckie jako miasto niemieckie, a wszyscy jego mieszkańcy jako Niemcy. Część zabudowy historycznego śródmieścia Gdańska została uszkodzona w drugiej połowie marca w trakcie bombardowań i walk ulicznych, lecz nie był to koniec zniszczeń. To co zostało pozostawione przez wycofujących się Niemców, a miało wartość i dało się wywieźć, jpo wyparciu wojsk niemieckich i przejściu frontu zostało zagarnięte przez radzieckie bataliony trofiejne. To czego nie udało się lub nie można było zabrać, zostało jako mienie wrogiego mocarstwa umyślnie zdewastowane. Zajęte w końcu marca 1945 roku gdańskie zakłady stoczniowe otrzymały jednak wyjątkowy status i nie zostały objęte tymi dwoma destrukcyjnymi procesami. W trybie wojennym Armia Czerwona zajęła tereny stoczniowe i rozpoczęła ich okupację. Wschodnie skraje miasta pozostawały obszarem działań wojennych jeszcze do początku kwietnia.

Żołnierz Armii Czerwonej na nabrzeżu wyspy Ostrów na tle pochylni gdańskiej Stoczni Schichaua. Widoczne niezniszczone okręty i dźwigi. Zbiory Centralnego Archiwum Kino-Foto-Fono Dokumentów w Petersburgu.

Od momentu zdobycia miasta, z pomocą specjalnych grup operacyjnych w kompletnie prowizorycznych warunkach organizowano w Gdańsku różnego rodzaju nowe polskie instytucje, urzędy i organizacje – od politycznych po komunalne. W dniu 4 kwietnia przybył do Gdańska mianowany przez władze państwowe nowy prezydent miasta, zaś dnia 7 kwietnia oficjalnie utworzono województwo gdańskie. Zajęty przez Armię Czerwoną teren stoczni, niemieckich zakładów zbrojeniowych, był jednak niedostępny dla Polaków. Umowy podpisane pomiędzy Związkiem Radzieckim a zależną od niego Polską dokładnie określały podział mienia zastałego w miastach i fabrykach leżących na Ziemiach Odzyskanych*. Po zajęciu i wywiezieniu części wyposażenia przez Armię Czerwoną jako zdobyczy wojennych (przysługujących Związkowi Radzieckiemu w myśl ustaleń konferencji jałtańskiej dotyczących reparacji wojennych), teoretycznie w fabrykach pozostać miał taki ułamek infrastruktury, dzięki któremu strona polska mogła w niedługim czasie powrócić samodzielną pracę zakładów. Umowy radziecko-polskie, pomimo ich jednostronnego narzucenia państwu satelickiemu przez mocarstwo, nie były jednak respektowane przez stronę radziecką. Zniszczenia dokonane w czasie działań wojennych stały się dopiero wstępem do wywozów i dewastacji przeprowadzonych przez Armię Czerwoną już po przejściu frontu i zakończeniu wojny, a przed momentem przejęcia struktur przemysłowych i sieci transportowej przez stronę polską.

* Ziemie Odzyskane to komunistyczne określenie propagandowe na teren przyznany powojennej Polsce oficjalnie dopiero w lipcu 1945 roku w ramach konferencji poczdamskiej, odbytej już po zakończeniu drugiej wojny światowej. W skład Ziem Odzyskanych wchodziły: Warmia i Mazury (południowa część Prus Wschodnich), przedwojenne Wolne Miasto Gdańsk, Pomorze Zachodnie i Śląsk. Równocześnie narzucona przez ZSRR niesprecyzowana wschodnia granica niemiecka na Odrze została uznana przez opinię międzynarodową dopiero w ramach konferencji dwa plus cztery w 1990 roku.

Działo się to za pełną wiedzą i bierną zgodą nowych polskich władz państwowych. Ich władza w kraju utrzymywała się jedynie dzięki ścisłej współpracy ze Związkiem Radzieckim i jego wsparciu przy budowie totalitarnego aparatu represji. Pełniący obowiązki prezydenta Bolesław Bierut i premier Edward Osóbka-Morawski wizytowali tereny stoczniowe w Gdańsku w dniu 7 kwietnia 1945 roku, to jest w czasie gdy gdańskie U-booty stały jeszcze na pochylniach. Archiwalny fragment oryginalnej radzieckiej kroniki filmowej przedstawiający to wydarzenie dostępny jest w serwisie YouTube. Na zdjęciu z tego wydarzenia widoczna jest grupa wizytatorów w otoczeniu żołnierzy Armii Czerwonej, która wychodzi przez główną bramę okupowanej F. Schichau GmbH. W tle widoczny jest stojący jeszcze żuraw młotowy Dziadek, zaś na lewym filarze bramy ozdobne logo Zakładów Schichaua.

Już po kapitulacji III Rzeszy i zakończeniu drugiej wojny światowej w Europie, w dniu 10 maja 1945 roku Państwowy Komitet Obrony ZSRR, któremu osobiście przewodniczył Józef Stalin, jednostronnie podjął szczegółową decyzję dotyczącą gdańskich stoczni. Związkowi Radzieckiemu należało się 70% zastałego i zabezpieczonego już przez Armię Czerwoną wyposażenia, Polsce zaś miało przypaść pozostałe 30%. W rozrachunku tym pominięte zostały różnego rodzaju aspekty, jak chociażby udział akcyjny Rzeczpospolitej w przedwojennej Danziger Werft. Po rozpoczęciu okupacji gdańskich stoczni w końcu marca 1945 roku i przeglądzie zastałego tu mienia w przeciągu kwietnia, od maja wszystko uznane za wartościowe masowo demontowano i wywożono różnymi drogami na wschód, w głąb ZSRR. Priorytetem były nieukończone niemieckie okręty podwodne i ich pojedyncze sekcje, które składały się razem w sumie na kilkadziesiąt pełnych i niepełnych jednostek. Część U-bootów została w miarę możliwości ukończona i zwodowana, zaś dla pozostałych sekcji zorganizowano osobny transport. Zainteresowanie Armii Czerwonej budziły wszystkie niezabezpieczone technologie dotyczące budowy i działania najniebezpieczniejszej broni, jaką stanowiły okręty podwodne (budowa broni jądrowej została ukończona przez Stany Zjednoczone Ameryki dopiero w lipcu 1945 roku).

Fragment zdjęcia ze zbiorów Centralnego Archiwum Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. Widok na uszkodzone kamienice w północnej części śródmieścia Gdańska i częściowo zniszczoną Danziger Werft.

Technologie konstrukcji i budowy U-bootów typu XXI, przejęte w ten sposób także w kilku innych niemieckich portach bałtyckich, posłużyły następnie ZSRR do budowy własnych okrętów podwodnych. W tożsamy sposób powstał powojenny arsenał Stanów Zjednoczonych Ameryki, które zimą i wiosną 1945 roku zdobyły porty niemieckie leżące nad Morzem Północnym i miejsca budowy sekcji U-bootów ulokowane w głębi lądu. Po rozpadzie koalicji antyhitlerowskiej w roku 1947, w ramach wyścigu zbrojeń okresu zimnej wojny oba mocarstwa skonstruowały z czasem nową generację broni. Na podstawie niemieckich konstrukcji, w połowie lat 50. XX wieku powstały pierwsze okręty podwodne o napędzie jądrowym, który zastąpił turbinę Waltera.

Widok na Stocznię Schichaua w Gdańsku z końca lat 20. XX wieku ze zbiorów portalu Fotopolska. Po prawej widoczny dźwig pływający Długi Henryk o zakrzywionym profilu, po lewej stojący przy basenie wyposażeniowym dźwig młotowy Dziadek, który mierzył 60 metrów.

Proceder ten obejmował jednak nie tylko broń, jaką stanowiły okręty wojenne, ale także wyposażenie ogólnego użytku nadające się do produkcji cywilnej. W maju 1945 roku demontowano pozostawione tu materiały, różnego rodzaju maszyny i stoczniową infrastrukturę transportową. Szczególnie cenną zdobyczą Armii Czerwonej w porcie gdańskim było siedem dźwigów pływających, nadających się do pracy w różnych warunkach, oraz trzy doki pływające do remontów statków. Dźwig pływający ze Stoczni Schichaua w Gdańsku, zakrzywiony Długi Henryk Langer Heinrich z 1905 roku, w całości i w pełni sprawny trafił do Rostocku leżącego w radzieckiej strefie okupacyjnej w Niemczech (od 1949 roku Niemiecka Republika Demokratyczna). Wykorzystywany był w tamtejszej Stoczni Neptun, która po zakończeniu wojny produkowała wyposażenie dla armatorów bałtyckich z ZSRR. Od 1978 roku konstrukcja ta jest eksponatem w Muzeum Okrętownictwa i Żeglugi w Rostocku. Niektóre elementy wyposażenia gdańskich zakładów stoczniowych były jednak demontowane i transportowane w takim chaosie, że ze względu na zniszczenia nie nadawały się już do złożenia i ponownego wykorzystania. Taki los objął drugi charakterystyczny dźwig tego zakładu. Dźwig młotowy Dziadek Großvater z 1914 roku po pocięciu palnikami na części w czasie transportu przez Morze Bałtyckie w nieznanych warunkach zatonął gdzieś na wysokości Kłajpedy bądź Tallina i zaginął.

Obiekty stoczniowe uszkodzone w czasie bombardowań i działań wojennych nie zostały w tym czasie w żaden sposób zabezpieczone przed pogłębianiem się zniszczeń, gdyż nie to było celem batalionów trofiejnych. Podobnie jak w przypadku zabytkowej zabudowy kontrolowanego przez stronę polską śródmieścia Gdańska, pogłębiało to dewastację gdańskich stoczni. Starzy niemieccy stoczniowcy, podobnie jak powoli docierający do miasta polscy okrętowcy, różnymi sposobami starali się ochronić wyposażenie poszczególnych zakładów przed niekontrolowaną wywózką i zniszczeniem. Na własną rękę w narażeniu oddolnie próbowano dokonywać różnego rodzaju aktów sabotażowych, które wykluczały poszczególne maszyny z grupy przeznaczonej do transportu, oraz wręczania czerwonoarmistom łapówek za niedopełnienie obowiązków. Stronie polskiej zależało także na tym, aby w obiecanych 30% wyposażenia nalazł się sprawny sprzęt. W dniu 30 maja 1945 roku radziecki komendant wojenny Okręgu Gdańskiego powiadomił polskiego wojewodę gdańskiego o gotowości do przekazania stronie polskiej urządzeń portowych i zakładów przemysłowych. Nie był to jednak koniec okupacji i systematycznego ograbiania terenów stoczniowych w Gdańsku przez Armię Czerwoną oraz prób ocalenia choć części wartościowej infrastruktury. Przygotowanie odpowiednich dokumentów i raportów zdawczo-odbiorczych trwało równolegle do wywozów jeszcze do połowy czerwca 1945 roku, kiedy to w stanie ruiny ostatnie gdańskie stocznie zostały oficjalnie przekazane stronie polskiej. Wpuszczeni na ten teren polscy urzędnicy odebrali jednak nie tyle stocznie, a faktycznie to co pozostało na ich obszarze po zniszczeniach dokonanych przez Armię Czerwoną zimą i wiosną 1945 roku (najpierw w ramach działań wojennych, a następnie już po przejściu frontu).

Lato 1945 roku – przejęcie gdańskich zakładów stoczniowych przez Zjednoczenie Stoczni Polskich

Wiosną i latem 1945 roku władze państwa polskiego przejęły szereg zakładów przemysłu ciężkiego i lekkiego, jakie znajdowały się na zachowanym terytorium przedwojennej Rzeczpospolitej oraz na obszarze Ziem Odzyskanych. Proceder ten obejmował państwowe fabryki oraz porzucone mienie prywatne, które w czasie drugiej wojny światowej włączone były w struktury gospodarcze nazistowskiej III Rzeszy. Przejmowane były również zakłady należące przed wojną do obywateli polskich, jedynie wraz z wybuchem wojny wywłaszczone przez niemieckie władze okupacyjne. Posługując się odpowiednią argumentacją prawną, komunistyczne władze nie respektowały praw własności. Ze względu na skalę i wciąż rozwijaną politykę polskich komunistów, podjęty po drugiej wojnie światowej proces upaństwowienia gospodarki na terenie państwa polskiego trwał aż do końca lat 40. XX wieku.

Zgodnie z komunistycznym programem centralnego planowania i upaństwowienia gospodarki, w dniu 14 czerwca 1945 roku w Departamencie Morskim polskiego Ministerstwa Przemysłu powołane zostało Zjednoczenie Stoczni Polskich. Instytucja ta najpierw miała zająć się przejęciem od Armii Czerwonej struktur przemysłu okrętowego nad przyznanym Polsce brzegiem Morza Bałtyckiego, a następnie ich przygotowaniem do podjęcia samodzielnej produkcji. Obok fragment Dziennika Bałtyckiego ze zbiorów Biblioteki Narodowej, wydania dla obszaru Gdańsk-Gdynia z soboty 16 czerwca 1945 roku, które relacjonuje skutki tego wydarzenia dla Gdańska.

W trudnych powojennych warunkach Zjednoczenie Stoczni Polskich wpierw musiało jednak zająć się odgruzowaniem i odbudową odbieranych zakładów, zapewnieniem odpowiednich materiałów i wyposażenia okrętowego oraz zatrudnieniem odpowiedniej liczby pracowników. W tym czasie istniało jeszcze kilka różnych wizji przyszłości polskich zakładów stoczniowych. Proponowane były: własność państwowa na model radziecki, mieszana własność państwowo-prywatna (pod zarządem państwa lub zarządem prywatnym) czy wydanie akcji rynkowych. Decyzje w tej kwestii miały zapaść jednak w niedługim czasie.

Fragment mapy komunikacyjnej Rzeczpospolitej Polskiej z 1945 roku ze zbiorów Polony. W granicach powojennej Polski znalazła się nie tylko powstała przed wojną Gdynia i wiele małych portów Wybrzeża, ale także Szczecin i rejon Gdańsk-Elbląg, dwa znaczące ośrodki przemysłu okrętowego. Pomimo dotkliwych zniszczeń w mieście i porcie oraz leżących tu stoczniach, na siedzibę dyrekcji ZSP wybrany został właśnie Gdańsk, o czym zaważyły względy polityczne i gospodarcze. Z jednej strony kwestia przynależności portu nad ujściem Wisły była bliższa polityce polskiej niż losy Szczecina, z drugiej strony to właśnie w Gdańsku dostrzeżono największe możliwości na szybkie uruchomienie cywilnej produkcji okrętowej.

Gdańskie stocznie zostały ostatecznie włączone w struktury polskiej gospodarki państwowej w dniu 30 sierpnia 1945 roku. W miejsce dotychczasowej Danziger Werft AG powołano Przedsiębiorstwo Państwowe Stocznia nr 1, zaś gdańska filia F. Schichau GmbH została przekształcona w Przedsiębiorstwo Państwowe Stocznia nr 2. Przejmowano zarówno wszystkie zakłady stoczniowe, jak i takie produkujące w czasie wojny dla Kriegsmarine. Do tego typu zakładów należała stojąca bardziej na północ od Stoczni Schichaua w Gdańsku Waggonfabrik Danzig (Fabryka Wagonów Gdańsk), po wojnie Stocznia nr 3, od 1950 roku Stocznia Północna w Gdańsku. Reguła nazewnictwa liczbowego rozciągnięta na całe polskie wybrzeże bałtyckie została zapożyczona z rewolucyjnych tradycji Związku Radzieckiego (czasu przejęć licznego mienia prywatnego dokonanego przez władze komunistyczne w latach 1917-1922). Na mapie z informatora z roku 1946 ze zbiorów Morskiej Fundacji Historycznej ukazana jest przestrzeń portu gdańskiego i rozmieszczenie poszczególnych stoczni. Stocznia nr 1 ciągnie się przez całą długość wyspy Ostrów. W roku 1952 wyodrębniona została w tym miejscu Baza Remontowa Ostrów, następnie Gdańska Stocznia Remontowa.

W Stoczni nr 1 najważniejsze braki występowały w regionie nabrzeży wyposażeniowych, zaś w Stoczni nr 2 gruntownej odbudowy wymagały pochylnie produkcyjne. Z tego względu żaden z tych dwóch zakładów nie mógł podjąć się samodzielnej produkcji okrętowej w pełnym procesie technologicznym. We wszystkich halach, z których część była spalona, dachy były uszkodzone, a w oknach w większości nie było szyb. We wnętrzu brakowało obrabiarek, po których pozostały jedynie betonowe fundamenty, podobnie jak po dźwigach stojących wcześniej przy pochylniach i nabrzeżach. Z infrastruktury transportowej i taboru lądowego obu zakładów ocalało w sumie tylko 25% całości, co wiązało się z wewnętrzną dezintegracją poszczególnych obszarów i było przeszkodą dla rozpoczęcia cięższych prac na większą skalę. Równocześnie baseny wyposażeniowe znajdujące się w tej części portu gdańskiego były zablokowane przez wraki statków i zatopione dźwigi, które należało najpierw wydobyć i uprzątnąć w celu wykorzystania basenów do innych celów. Ze względu na zniszczenia dokonane wiosną przez Armię Czerwoną, stoczniowe nabrzeża nadawały się latem 1945 roku jedynie do wykorzystania w celach przeładunkowych. Na zdjęciu z portalu Fotopolska widoczny budynek Dyrekcji na terenie Stoczni nr 1 z wyrwą w ścianie na drugim piętrze, zniszczonymi niektórymi oknami, bez zegara w wieżyczce (pusty otwór przy prawym górnym rogu) i z osuniętą starą częścią północnego skrzydła (pośrodku ilustracji), która musiała zostać postawiona na nowo.

Jesień 1945 roku – odbudowa i podjęcie pierwszych prac w Stoczni nr 1 i Stoczni nr 2

Przywrócenie produkcji okrętowej w gdańskich stoczniach w drugiej połowie 1945 roku nie było możliwe. Brakowało praktycznie wszystkiego: planów konstrukcyjnych, miejsc pracy, maszyn i infrastruktury, materiałów na kadłuby, wyposażenia okrętowego i przede wszystkim samych stoczniowców. Samo uprzątnięcie terenu było najłatwiejszym etapem, ale odbudowa Stoczni nr 1 i Stoczni nr 2 ze zniszczeń trwała jeszcze przez następnych parę lat. Oprócz odbudowy niektórych budynków należało również postawić niektóre hale zupełnie od nowa. Ostateczne zakończenie zbrojeniowej produkcji okrętowej w tym miejscu stało się podstawą do odbudowy jedynie najważniejszych hal, magazynów i pochylni. Zachowane przestrzenie wymagane do budowy, wyposażania i uzbrajania okrętów wojennych, jak składnica torped na terenie Stoczni nr 1, po utracie dotychczasowego znaczenia otrzymały nowe funkcje. Po likwidacji niektórych budynków trzeba było zupełnie od początku przygotować założenia dla przestrzennego rozłożenia infrastruktury koniecznej do podjęcia pełnego procesu technologicznego. Radykalne zmniejszenie zatrudnienia w gdańskich zakładach stoczniowych przełożyło się na brak potrzeby odbudowy zaplecza socjalnego, rozwiniętego zupełnie od podstaw dopiero w następnych latach. Równocześnie nie podjęto się odtworzenia detali architektonicznych najstarszych zabudowań, gdyż wymagało to fachowców i dużego nakładu pracy.

Pierwsze prace mechaniczne podjęte w gdańskich stoczniach w drugiej połowie 1945 roku dotyczyły praktycznie wszystkiego. Traktowano je jako swego rodzaju “ogólnobudowlane wprawki”, które miały zapewnić przygotowanie zakładu i załogi do rozpoczęcia faktycznej produkcji okrętowej. Podjęto się remontowania zastałych oraz uzyskanych w ramach powojennych reparacji i pomocy materiałowych statków różnego rodzaju, dokonywano również przeglądów jednostek zagranicznych odwiedzających port gdański. Do momentu uruchomienia zakładów przemysłowych w innych częściach Polski i stworzenia warunków dla importu maszyn do gdańskich stoczni, część potrzebnego wyposażenia powstawała w miarę możliwości na miejscu.

We wrześniu 1945 miało miejsce uroczyste uruchomienie młota parowego w hali kuźni na terenie Stoczni nr 1. Odtąd realizowano zlecenia składane przez Biuro Odbudowy Portów na odnawianie pilnie wymagającej tego infrastruktury portu gdańskiego. W tym samym czasie Stocznia nr 2 budowała stalowe konstrukcje mostowe i remontowała parowozy. Poza tym montowano sprzęt pochodzący z dostaw UNRRA, jak ciągniki rolnicze, samochody czy parowozy. Pomimo tego, ze względu na braki infrastrukturalne w porcie gdańskim, tereny stoczniowe wciąż służyły przede wszystkim jako przestrzenie rozładunkowe dla towarów trafiających do Gdańska. Na zdjęciu pochodzącym ze strony projektu The Seagoing Cowboys uwieczniono rozładunek bydła na terenie Stoczni nr 1. W tle widoczny pozostawiony przez Armię Czerwoną dok pływający, będący wcześniej własnością Danziger Werft.

Prace podjęte jesienią 1945 roku prowadzone były pod okiem małej grupy przedwojennych polskich techników i inżynierów okrętownictwa. W końcu 1945 roku w Stoczni nr 1 pracowało około 1400 osób, w Stoczni nr 2 około 800. W największej mierze byli to jednak repatrianci z centralnej Polski, mała część pochodziła z Kresów Wschodnich. Nie mieli oni wcześniej kontaktu z morzem, portem i transportem morskim. Najdotkliwsze braki notowano w grupie wykwalifikowanych i wyspecjalizowanych pracowników. Z tego względu już jesienią 1945 roku uruchomiono w Gdańsku różnego rodzaju szkolenia i kursy, które przygotowywały do pracy w stoczniach na poszczególnych wydziałach i w konkretnych zawodach. W tym samym czasie sukcesywnie zmniejszała się liczba dotychczasowych stoczniowców niemieckich. Repatriowani byli oni z obszaru Ziem Odzyskanych na zachód od linii rzeki Odry, najpierw w ramach wysiedleń wojskowych, a od sierpnia 1945 roku na podstawie postanowień konferencji poczdamskiej. W końcu 1945 roku powoli następowała adaptacja kolejnych przestrzeni portowych i stoczniowych w Gdańsku. Do czasu odtworzenia infrastruktury portowej i stoczniowej poziom przeładunków i produkcji (właściwie remontów i montażu) pozostawał jednak na minimalnym poziomie. Równocześnie projektowano zupełnie nowe założenia dla portu gdańskiego i zakładów wchodzących w skład Zjednoczenia Stoczni Polskich, które miały w niedługim czasie podjąć się cywilnej produkcji okrętowej. Stoczniowe nabrzeża z czasem przestały pełnić tymczasowe funkcje przeładunkowe, ale sama odbudowa zakładów i “ogólnobudowlane wprawki” trwały nadal.

Gdański przemysł okrętowy w gospodarce powojennej Polski – PP Stocznia Gdańska i SS Sołdek

W 1946 roku komunistyczne władze polskie podjęły oficjalną decyzję o ustanowieniu przemysłu okrętowego jedną z gałęzi powoli organizowanej centralnie planowanej gospodarki Polski Ludowej. W lipcu 1947 roku wprowadzony został pierwszy tego rodzaju plan gospodarczy, zaplanowany z góry na trzy lata i obejmujący cały kraj. Plan Odbudowy Gospodarczej miał podnieść polską gospodarkę ze zniszczeń wojennych i scalić Ziemie Odzyskane z resztą kraju. Jednym z przyjętych wtedy założeń było wyczekiwane podjęcie produkcji okrętowej w Zjednoczeniu Stoczni Polskich. Podejmowanie współpracy z kolejnymi zakładami leżącymi w głębi kraju zapewniło stoczniom potrzebne materiały i wyposażenie okrętowe. Stocznia nr 1 i Stocznia nr 2 mogły dzięki temu rozpocząć produkcję metalową i usamodzielnić się, to znaczy wejść w normalny tryb pracy. W dniu 19 października 1947 roku nastąpiło połączenie należących do ZSP Stoczni nr 1 i Stoczni nr 2 w jeden ogromny zakład. Przedsiębiorstwo Państwowe Stocznia Gdańska otrzymało polską nazwę zakładu działającego w tym miejscu przed wojną. Po ponad dwóch latach od momentu przejęcia gdańskich stoczni od Armii Czerwonej i dopiero po częściowym przywróceniu zdolności produkcyjnych, jesienią 1947 roku podjęto się w Stoczni Gdańskiej pierwszych prac budowlanych. Dotyczyły one stalowych kutrów rybackich typu B-368. Rok później, dnia 6 listopada 1948 roku w Stoczni Gdańskiej miało miejsce wodowanie kadłuba pierwszego w Polsce pełnomorskiego statku zbudowanego w całości po wojnie – rudowęglowca konstrukcji typu B-30 s/s Sołdek (na zdjęciu). Tak otwarty został nowy rozdział w historii gdańskiego okrętownictwa.

Kategorie
Artykuły

Wycieczka po Stoczni Gdańskiej w 1938 roku

Zwiedzanie portu i terenów stoczniowych w Gdańsku przed drugą wojną światową

Tereny fabryk i obszary przemysłowe już od powstania w swojej pierwotnej formie w początku XIX wieku, jako przestrzenie przeznaczone jedynie dla małej części społeczeństwa (zatrudnionych robotników), zawsze budziły zainteresowanie wśród mieszkańców i turystów. Już od połowy XIX wieku w relacjach i przewodnikach znaleźć można wzmianki czy całe opisy wycieczek organizowanych przez zarządy zakładów stoczniowych mieszczących się w porcie gdańskim. Odwiedzinom Stoczni Cesarskiej w Gdańsku w końcu XIX wieku poświęciliśmy dedykowany artykuł. W dwudziestoleciu międzywojennym zainteresowanie takimi wycieczkami, jako że stocznie budujące i remontujące statki stanowiły znaczną część portu, były nie mniej popularne jak obecnie, gdy większa część starych zakładów już nie działa, a ich tereny znacząco zmieniły już swą funkcję. W podobny sposób popularność zdobyło zwiedzanie portu od strony wody na statkach pasażerskich i turystycznych kursujących od lat 40. XIX wieku między nabrzeżem przy Bramie Świętojańskiej w starej części portu na Motławie a wejściem do Kanału Portowego przy Westerplatte (o historii samego półwyspu pokrótce przeczytać można tutaj).

Dla turystów polskich przybywających do Wolnego Miasta Gdańska z różnych stron Rzeczpospolitej najciekawszym punktem była Stocznia Gdańska. Oficjalnie powstałe w 1922 roku przedsiębiorstwo The International Shipbuilding and Engineering Company Limited obejmowało również Warsztaty Kolejowe na Przeróbce, co odnotowane było w nazwie niemieckiej Danziger Werft und Eisenbahnwerkstätten Aktiengesellschaft (Gdańskie Stocznia i Warsztaty Kolejowe SA), lecz w terminologii polskiej łatwiej przyjęło się posługiwać się krótszym i bardziej zrozumiałym zwrotem. Turyści polscy znać mogli jednak stocznię nie tylko z tego, że 20% akcji międzynarodowej spółki utrzymywał kapitał polski, ale również z faktu iż wiele produktów przemysłowych budowanych w Stoczni Gdańskiej przeznaczonych było do innych celów niż okrętownictwo i znajdowało zbyt w wielu regionach Rzeczpospolitej.

Mapa portu gdańskiego pochodząca z publikacji “Gdańsk” z 1937 roku z zaznaczoną na czerwono trasą rejsu opisaną w “Przewodniku po Gdańsku” z 1938 roku.

Cytaty z przytaczanych przewodników z epoki zaznaczono na czarno,
zaś uzupełnienia i dodatkowe informacje niewystępujące w oryginalnym tekście zaznaczono kolorem szarym.

Zwiedzanie portu gdańskiego od strony wody na statku pasażerskim

Interesującą relację z podroży po porcie gdańskim zawierają fragmenty publikacji “Przewodnik po Gdańsku” wydanej przez Gdańską Macierz Szkolną w Warszawie w 1938 roku dotyczące części leżącej nad zakolem Martwej Wisły oraz Stoczni Gdańskiej:

…”Wracając tą samą drogą [od strony Nowego Portu] aż do Kanału Cesarskiego [obecnie Kanał Kaszubski], płyniemy obok Polskiego Urzędu Pocztowego Nr 3 [tzw. Poczta Morska], [skręcamy na zachód i poruszamy się dalej] Martwą Wisłą, obok fabryki wagonów kolejowych [Fabryka Wagonów Gdańsk, po 1945 roku przekształcona w Stocznię Północną], dalej [obok] Stoczni Schichaua, której własnością jest charakterystyczny dla Gdańska wysoki dźwig (Hamerkran) [dźwig młotowy, zwany także “Dziadkiem” na zdjęciu obok] o sile nośności ca. 300 ton.”…

…”Następna stocznia, to Stocznia Gdańska, w której udział ma również Polska. Stocznia Gdańska znana jest z wyrobów dzwonów, kotłów, części maszyn [sic!]. W stoczni tej [w 1927 roku] wybudowane zostały polskie statki pasażerskie “Gdańsk” i “Gdynia” [obsługujące żeglugę bałtycką]. Stocznię Gdańską [podobnie jak przed pierwszą wojną światową] zwiedzić można za specjalistycznym zezwoleniem.”…

Stwierdzenie, że stocznia (z definicji zakład budowy statków) znana jest z wiodącej roli odlewni, kotlarni i wydziału mechanicznego dobitnie wyraża na czym polegała praca zakładu w tym czasie. Budowa okrętów wojennych na terenie Wolnego Miasta została ograniczona, brakowało także zamówień cywilnych, a nawet przedsiębiorców chętnych na odbiór jednostek odgórnie zbudowanych przez władze Stoczni Gdańskiej. Dlatego też wykorzystywano powstałą jeszcze za czasów Stoczni Cesarskiej na przełomie XIX i XX wieku infrastrukturę do prac z metalem na wszystkie możliwe sposoby, aby tylko przetrwać.

Widok na Stocznię Gdańską na zdjęciu lotniczym z 1929 roku ze zbiorów Instytutu Herdera w Marburgu.
U dołu główny budynek biurowy, dalej hale produkcyjne, po prawej stronie pochylnie i otwarte przestrzenie magazynowe.
Po lewej na Martwej Wiśle stoją należące do zakładu: dźwig pływający z 1904 roku i dok pływający do remontów statków.

Działalność międzywojennej Stoczni Gdańskiej

Trochę więcej szczegółowych informacji przekazuje fragment publikacji “Gdańsk” z kolekcji “Cuda Polski” autorstwa Jana Kilarskiego wydanej w Poznaniu w 1937 roku, przedstawiającej miasto z perspektywy pieszego. Oto część dotycząca przemysłu stoczniowego obecnego w porcie:

…”Niezbędnym dopełnieniem zwiedzania portu jest poznanie stoczni, w której powstają okręty. Gdańsk ma ich kilka. Najstarsza z nich jest Klawittera [zamknięta z braku zamówień w kwietniu 1931 roku]. Stocznia Schichaua zaznacza się swym olbrzymim żurawiem, widnym zewsząd na horyzoncie w ogólnej sylwetce Gdańska [mierzył 60 metrów i konkurował z sylwetką wieży Kościoła Mariackiego]. Największym jednak warsztatem budowy okrętów jest Stocznia Gdańska; większość [w rzeczywistości tylko 20%] jej akcji jest w posiadaniu Rządu Polskiego [właściwie Banku Polskiego w Warszawie]. Znajduje w niej zatrudnienie kilka tysięcy pracowników – wśród nich jest też znaczny odsetek inżynierów i robotników polskich.”…

W końcu pierwszej wojny światowej w Stoczni Cesarskiej w Gdańsku pracowało 7 tysięcy osób i teoretycznie podobna liczba pracowników mogła znaleźć zatrudnienie na poszczególnych wydziałach Stoczni Gdańskiej w latach 20. XX wieku. Jednakże brak zamówień na okręty wojenne i ograniczenie produkcji do szkutnictwa cywilnego i przemysłu metalowego przełożyły się na zwolnienia w mniej wyspecjalizowanych zawodach i spadek zatrudnienia do poziomu 3,3 tysiąca. W kryzysowych latach liczono stoczniowców już tylko w setkach, lecz w końcu lat 30. XX wieku w czasie przygotowań do ponownego podjęcia produkcji zbrojeniowej (oficjalnie rozpoczętej wraz z wybuchem drugiej wojny światowej i włączeniem Wolnego Miasta w granice III Rzeszy) zatrudnienie ponownie wzrosło.

Użyty przez Kilarskiego “odsetek” to dobry zwrot na określenie udziału polskich robotników w strukturze zatrudnienia Stoczni Gdańskiej, gdyż podobnie w całym Wolnym Mieście przyznający się do tego Polacy stanowili tylko parę procent całości mieszkańców. Zatrudnienie ludności polskiej w stoczni, należącej po części również do państwa polskiego, było jednym z wątków “wiecznego” konfliktu polsko-gdańskiego o szerszym zakresie. Najważniejszy z nich w sprawie Stoczni Gdańskiej dotyczył faktu, że z kilku względów Polska nie korzystała bezpośrednio z działalności zakładu jako miejsca budowy statków. Zgodnie z obowiązującymi umowami musiała płacić za takie niewykorzystywanie, ale władze polskie zgadały się na to, gdyż w szerszym rozrachunku wychodziło to znacznie taniej niż zlecanie budowy nowych jednostek. Z drugiej strony jednak największa część produkcji pozaokrętowej Stoczni Gdańskiej trafiała na rynek polski do prywatnych przedsiębiorców.

Ciekawym faktem dotyczącym zatrudnienia w przedwojennej Stoczni Gdańskiej jest również pierwszy w historii zakładu udział kobiet poza dotychczasowymi pracami biurowymi, jak pomoc administracyjna czy sprzątanie. Mała liczba pracownic zakładu znajdowała zatrudnienie na wydziałach montażu sprzętu i wyposażenia elektromechanicznego. Był to wynik szerszej zmiany społecznej, jaka dokonała się w czasie pierwszej wojny światowej – w dużych miastach wzięci do walk na froncie mężczyźni zostali zastąpieni w fabrykach przez pozostałe na miejscu kobiety. Swój wpływ miał jednak także kryzys gospodarczy, przez który każda praca decydowała o możliwości utrzymania rodziny.

Międzynarodowe Towarzystwo Budowy Statków i Maszyn, widok na Stocznię Gdańską. Reklama przedsiębiorstwa z publikacji “Gdańsk”
wydanej przez Senat Wolnego Miasta Gdańska w 1924 roku. Digitalizacja – Biblioteka Uniwersytetu Gdańskiego.
U dołu ryciny Hala Fosy Zastawnej Pfandgrabenhalle, przed jej wejściem po prawej dźwig pływający. Pośrodku konstrukcje jednostek na pochylniach przy basenie dokowym, w głębi hale produkcyjne. Po lewej otwarte przestrzenie magazynowe, za nimi część administracyjno-socjalna. W tle na Martwej Wiśle stoją trzy doki pływające, a za nimi zabudowania stoczniowe na południowym wybrzeżu wyspy Ostrów.

Wykorzystanie stoczniowych doków pływających

Wracając do zwiedzania terenów stoczniowych od strony wody, w “Przewodniku” Macierzy zawarty został fragment dotyczący wykorzystania obecnych w tej przestrzeni portowej charakterystycznych konstrukcji – doków pływających:

…”Obok stoczni Schichaua i Stoczni Gdańskiej widzimy szereg doków pływających, na których odbywa się remont statków. Dok pływający posiada [w grubych burtach] tanki powietrzne, które otwiera się i napełnia wodą tak, że dok [traci wyporność, przez co sam] zatapia się i statek, który ma być remontowany, wpływa do doku. Po przymocowaniu go wypompowuje się wodę z tanków i dok [z powrotem zyskuje wyporność i] unosi się wraz z znajdującym się w nim statkiem [w taki sposób, że można wejść na dok suchą stopą i pracować pod dnem okrętu].”…

Doki pływające pierwotnie pojawiły się w XVII wieku w Republice Zjednoczonych Prowincji Niderlandzkich. Drewniane konstrukcje służyły do budowy i remontów okrętów wykorzystywanych przez Holenderską Kompanię Wschodnioindyjską, która realizowała kolonialną politykę niderlandzką. Drewniany dok pływający konstrukcji Klawittera, który pojawił się w pruskiej Stoczni Królewskiej w Gdańsku w początku lat 50. XIX wieku, stał się ważnym elementem działalności państwowej stoczni. Jednakże, jako pierwsza tego typu konstrukcja w Królestwie Prus, był zarazem turystyczną ciekawostką przemysłową w rolniczej prowincji. Późniejsze doki pływające powstałe od drugiej połowy XIX wieku o konstrukcji metalowej wykorzystywane były w Stoczni Cesarskiej w Gdańsku, a od 1922 roku w Danziger Werft przede wszystkim jako infrastruktura do remontów jednostek. Obecnie doki pływające wykorzystywane są wyłącznie do przeglądów, remontowania i przebudowy statków. Na terenie dawnej Stoczni Gdańskiej im. Lenina do dziś wykorzystywany jest przez jedną z prywatnych firm dok pływający konstrukcji duńskiej z 1915 roku, pierwotnie zamówiony przez Stocznię Cesarską w Gdańsku do remontów łodzi torpedowych i okrętów podwodnych służących w Cesarskiej Marynarce Wojennej.

Pieszy spacer po terenie zakładu z przewodnikiem i wizyty kolejnych wydziałów

“Gdańsk” Kilarskiego daje jednak także szansę przespacerowania się po zakładzie z przewodnikiem i przyjrzenia się z bliska wszystkim przestrzeniom pracy. Oto fragment publikacji dotyczący parku maszynowego zakładu oraz część dedykowana pracy licznych obrabiarek:

…”W rozległych halach stoczni rozmaitość prac przygotowuje elementy, z których te wszystkie mechaniczne dziwy się składają. Długie szeregi ciężkich czarnych stojaków, opartych na betonowym podłożu [szczególnie ważny element na terenach podmokłych – podobnie jak tory kolejowe], zapewnia przeróżnym machinom ich wielorakie prace. Zadziwia to, że przy tych machinach mało obsługi ludzkiej. Przeważnie same “wiedzą” co robić. Z każdej idzie zgrzyt i szczekot, razem składające się na ostry, niepokojący szelest, w którym czasem ozwie się przejmujący syk i jakby ostrzegawczy poświst.”…

…”Każdy z tych stalowych “robotów”, ociekających zrudziałym potem oliwy, znęca się nad szarą bryłą stali, kręcąc z niej żywcem, na zimno śruby – lub nad kawałem miedzi, z której prują gorące czerwone wióry. W olbrzymiej tokarni tkwi wał okrętowy – w wolnym obrocie ociera się o krawędzie noży, które mu zapewniają właściwą miarę. Liczba, kaliber – normą tu panującą. Na stalową platformę strugarki wywleczono kloc żelaza. Przy nim siedzi robotnik i wraz ze swym stołem jeździ tam i najazd, wciąż jednako. Przy każdym ruchu w przód pniak żelazny podsuwa się pod dłuto, które rwie z niego twarde, strzępiaste kawały.”…

Transport w stoczni

W “Gdańsku” Kilarskiego wspomniana zostaje również złożoność i różnorodność infrastruktury transportowej obecnej na terenie zakładu:

…”Szeroką ulicą wśród machin tłucze się wózek motorowy, przewożący wrzaskliwe żelaziwo. Górą po szynach [z pomocą suwnicy] na łańcuchach mignie się jakaś masa – już obojętnie słuchamy wyjaśnień, ile to tam setek ton – bo nic nam tu nie dziwne, jak gdybyśmy wierzyli, że ci ludzie wszystko potrafią, w tajemniczy sposób sprzymierzeni z siłą ciężkości i innymi mocami. I znów prowadzą nas dalej uliczką pokrajaną szynami kolejowymi.”…

Tereny stoczniowe, jako przestrzenie przeznaczone dla jednej z najbardziej skomplikowanych gałęzi przemysłu – produkcji okrętowej, zawsze wymagały rozwiniętej sieci transportowej. Część towarów dostarczano do zakładu od strony wody, najwięcej jednak drogami kolejowymi z pobliskiego dworca towarowego Gdańsk Brama Oliwska Güterbahnhof Danzig Olivaer Tor (w miejscu obecnego przystanku SKM Gdańsk Stocznia). W obrębie samej stoczni przeładunek potrzebny był na praktycznie każdym etapie: od magazynowania i projektowania, przez obróbkę wstępną, budowę maszyn (samodzielną lub z zamawianych podzespołów), konstruowanie blach i fragmentów kadłuba na pochylni, aż po wyposażanie od rur przez serce okrętu – silnik aż po meble okrętowe i dekoracje. Kilkunastometrowe normalnotorowe kolejowe wagony towarowe, przemysłowe kolejki wąskotorowe (poruszające się po wielu małych kilkudziesięciometrowych torowiskach obsługujących tylko pojedyncze wydziały) oraz małe wózki motorowe i elektryczne, pozwalające na szybką przewózkę mniejszych elementów. Wielkie dźwigi budowlane przy pochylniach i dźwigi pływające do wyposażania, suwnice bramowe stojące nad otwartymi magazynami i małe suwnice podwieszone wewnątrz budynków. Wszystko wyłącznie po to, aby móc poradzić sobie z mniejszymi i większymi blokami żelaza czy gotowymi podzespołami. Obok fragment zdjęcia ze zbiorów Instytutu Herdera w Marburgu z głównym ciągiem transportowym Danziger Werft (powojenną ulicą Narzędziowców).

Budowa statku pasażerskiego żeglugi przybrzeżnej “Gdańsk” o napędzie parowym w Stoczni Gdańskiej w latach 1926/27 na zdjęciach
z cyfrowych zbiorów Muzeum Miasta Gdyni. Po lewej na pochylni widoczne dwie konstrukcje bliźniaczych statków “Gdańsk” i “Gdynia”,
po prawej kadłub jednostki “Gdańsk” – wykańczany po wodowaniu przy nabrzeżu wyposażeniowym obok hali Kotlarni Kesselschmiede.

Wizyta w stoczniowej odlewni

Najbardziej na wyobraźnię wpływa jednak zamykający rozdział opis dotyczący wyglądu stoczniowej odlewni oraz momentu wytopu dzwonu:

…”Inna hala. Inna też z pierwszego już wejrzenia z zewnątrz. Okopcona, szyby zmatowane, z komina bucha jadowity, żółty dym – odlewnia. Wnętrze kontrastów pełne. Ciemno po kątach i bezbarwnie. Tam dalej z gruszkowatych pieców [konwerter Bessemera do oczyszczania metalu], w których stal się topi, błyskają ognie. Sine, gdy się wymknie płomień gazu – jaskrawożółte, gdy się odsłoni żar ciekłego metalu. Dookoła doły różnokształtne – foremne i byle jak pokopane, miedzy nimi popielate i brunatne sypkie ziemie, cegły rozrzucone, lub pozlepiane w kształt dzwonu. Ziemia zryta niczym pobojowisko, jakby skopana przez gorliwego poszukiwacza śladów przeszłości. Z tych cegieł i ziem różnych powstają formy odlewne, szablonem na błotnej powierzchni wylizane. Dzwony w nich się rodzą z płynnego spiżu odlane.”…

…”Głośne słowo ostrzeżenia padło od strony pieców. Spieszne ruchy szarych postaci. Przez ciemne szkła okularów śledzą właściwy moment działania. Już! I z nachylonej “gruszki” lunęło żywe słońce w podstawiony kubeł ogniotrwały. Już z góry po szynie potoczyło się ostrożnie koło i stanęło nad otworem formy. Z wolna stacza się paląca, świecąca struga w szczelinę – w przestrzeń, co dzwonem się wypełni. Przez przetchlinki, wystające z formy buchają płomienie. Ulano dzwon, co będzie żywych zwoływał, zmarłych żegnał i odganiał pioruny.”…

W sumie do września 1939 roku w Stoczni Gdańskiej powstało 500 różnego rodzaju dzwonów, jak zaznacza Kilarski nie tylko okrętowych. Odlewanie jest procesem dość skomplikowanym, a jednocześnie tanim i opłacalnym w produkcji przemysłowej na masową skalę. W ten sposób powstawały elementy metalowe o bardzo skomplikowanych kształtach, które wymagały dużej dokładności, w szczególności części silnikowe. W budynku formierni przygotowywano (formowano) elementy korpusu silników i innych urządzeń, zaś w hali odlewni wypełniano przygotowane wcześniej formy ciekłym metalem lub stopem o różnych właściwościach i zastosowaniu.

Morska Fundacja Historyczna i Stocznia Cesarska Development zapraszają do zwiedzania otwartego w 2018 roku
Szlaku Stoczni Cesarskiej, który prowadzi także przez teren międzywojennej Stoczni Gdańskiej.
Dedykowane tablice otrzymały takie miejsca jak: ślusarnia, wydziały silnikowe, zespół odlewni i formierni, hala kuźni z młotem parowym.

Morska Fundacja Historyczna i Fundacja Galar Gdański zapraszają do zwiedzania terenów stoczniowych od strony wody.
Rejs galarem z przewodnikiem dookoła wyspy Ostrów to wyjątkowa oferta
zobaczenia dawnych i obecnych zakładów stoczniowych z perspektywy budowanych statków.
Jedna z przykładowych ofert z 2019 roku do wglądu na tej stronie.

Kategorie
Aktualności

Nowe biuro przy ulicy Narzędziowców

   Od początku 2021 roku Morska Fundacja Historyczna dysponuje nowym biurem, które znajduje się na terenach stoczniowych przy ulicy Doki 1 w Gdańsku, w budynku 288 A. Wejście od strony ulicy Narzędziowców, w samym sercu dawnej Stoczni Gdańskiej. Z okien piękny widok na “dziedziniec kotlarni” i historyczne zabudowania Stoczni Cesarskiej z końca XIX wieku. Oto nowe miejsce zebrań Zarządu, szykowania projektów i spotkań z interesariuszami, a po przeniesieniu ostatnich archiwaliów również miejsce pracy badawczej. Zapraszamy Państwa do odwiedzin przy najbliższej okazji.